Czyli dlaczego praca w monopolu może być źródłem smutnych, życiowych prawd; ile potrzeba, aby niezwykle cierpliwy człowiek był gotów przyłożyć sobie do skroni pistolet-zapaliczkę z braku sił do niektórych ludzi; jak często można sobie uświadomić, że nic już w życiu mnie nie zdziwi (lub całkowicie odwrotnie); oraz udowodnienie, że fach dziennikarski może być pośrednio wspomagany przez procenty i promile, bez konieczności ich konsumowania.
Oczywiście autentyki, lekko retuszowane dla przejrzystości.
Inspirowane tym blogiem, polecam! http://uslyszane-powiedziane-zapisane.blogspot.com/
Episode 01 - Na kolanach do Boga.
Ciepły, letni wieczór. Do tego weekend, więc szansa spotkania osobników pod wpływem wzrasta kilkusetkrotnie. Po kilku latach w tej pracy już mnie to dziwi, więc z ukrywanym spokojem oczekuję kolejnych smutnych panów i żałosnych panienek.
W pewnym momencie wchodzi taki jeden, wali od niego nawet zza drzwi, ubrany jak ostatni żul. Kroki dwumentrowej długości trzymetrowej szerokości, jakby co najmniej cyklon tropikalny szalał na zewnątrz, tak nim rzucało po chodniku. Jakimś cudem wchodzi po schodach i do sklepu. Smród nie do wytrzymania, ale zdołało się już do tego przyzwyczaić (albo po prostu nie oddychać nosem). Bierze kilka piw i zaczyna swój bełkotliwy monolog, przerywany łzami i zlatującymi na podłogę smarkami.
- Słuchaj panie, królu złoty, mój. Ja, to znaczy ja nie jestem pijakiem. Piję, bo mi się wczoraj moja, świętej pamięci, moja mama śniła. W nocy się śniła, gdy spałem, w nocy. A ta moja mama już nieżywa jest, od już czasu jakiegoś. Śniła mi się i tak mi mówiła, tak właśnie - synu! pomódl się za mnie. - i co? Ja piję, bo mi się moja mama śniła, choć zmarła jest. I wie pan co? To była moja mama, ona chce, żebym się za nią pomodlił, i tak zrobię! Dla mojej mamy zawsze! Chcę iść na jasnogórski, klasztor ten. Tam właśnie! Dla mamy się pomodlę, w klasztorze, bo tam mama chciała! Nawet na kolanach tam pójdę, do Boga dla mamy! Słyszy mnie pan? Na kolanach!
Po tym jeszcze kilka razy powtórzył, że jak mu się nie uda dotrzeć do klasztoru, to niech go diabli wezmą. Wyszedł po chwili, prawie nie wywracając się ze schodów.
Przewidziane dalsze odcinki, stay tuned!